Dżentelmen w Moskwie - Amor Towles
Opis z okładki:
Wszystko zmienił jeden wiersz… To przez niego hrabia Rostow musiał zamienić przestronny apartament w Metropolu, najbardziej ekskluzywnym hotelu Moskwy, na mikroskopijny pokój na poddaszu, z oknem wielkości szachownicy. Dożywotnio.
Taki wyrok wydał bolszewicki sąd.
Rostow wie, że jeśli człowiek nie jest panem swojego losu, to z pewnością stanie się jego sługą. Pozbawiony majątku, wizyt w operze, wykwintnych kolacji i wszystkiego, co dotychczas definiowało jego status, stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Z pomocą zaprzyjaźnionego kucharza, pięknej aktorki i niezwykłej dziewczynki na nowo buduje swój świat. Gdy za murami hotelu rozgrywają się największe tragedie dwudziestego wieku, hrabia udowadnia, że bez względu na okoliczności warto być przyzwoitym. A największego bogactwa nikt nam nie odbierze, bo nosimy je w sobie.
Dżentelmen w Moskwie to przede wszystkim hołd złożony drugiemu człowiekowi, ale też pieśń miłosna o Rosji – kraju wielkich artystów i szlachetnych ludzi. Powieść uznana została za jedną z najlepszych książek 2016 roku przez najważniejsze media anglosaskie. Od dnia premiery ciągle znajduje się na liście bestsellerów „New York Timesa”.
Moja recenzja:
Kto by pomyślał - powiedział - że kiedy przed laty skazano cię na życie w Metropolu, stałeś się największym szczęściarzem w całej Rosji. Słowa te wypowiedział do głównego bohatera powieści Dżentelmen w Moskwie, hrabiego Aleksandra Iljicza Rostowa, jego najlepszy przyjaciel Miszka, czyli Michaił Fiodorowicz Mindicz. I mogę z czystym sumieniem przyznać, że jest to najkrótsze streszczenie całej historii.
Hrabiego Aleksandra Rostow czytelnik poznaje w dniu, w którym, z powodu wiersza (niezbyt przychylnie odebranego przez władzę) zostaje skazany na dożywotni zakaz opuszczania hotelu Metropol (największego hotelu w Rosji). Odtąd (od 1922 roku) towarzyszymy bohaterowi w życiu, które prowadzi w jednym miejscu. I mimo, że z ogromnego apartamentu zostaje przeniesiony do maleńkiego pokoju na poddaszu, to jednak sam hotel jest małym miastem (ekskluzywne restauracje, bar, szwalnia, fryzjer, kwiaciarnia itp. itd.), które staje się dla bohatera jedynym domem na ponad trzydzieści lat. Choć nie może opuszczać murów, wie o wszystkim, co się dzieje na zewnątrz, a dzieje się wiele, bo razem z bohaterem jesteśmy świadkami przemiany Rosji z dziewiętnastowiecznego społeczeństwa agrarnego w dwudziestowieczną potęgę przemysłową. Pracownicy hotelu stają się dla hrabiego przyjaciółmi, a przypadkowe spotkanie dziewięciolatki w żółtej sukience na zawsze odmieni jego życie. Bo kimże by tak naprawdę był bez Niny, a później bez Zofii (ale więcej szczegółów nie zdradzę - sami musicie się przekonać!).
Książka jest balsamem dla duszy. To przepiękna historia o człowieku, który nawet w najbardziej bolesnych dla siebie momentach odnajduje jakiś pozytywny aspekt; który w każdym odnajduje cząstkę dobra; który dziękuje nawet za trudne doświadczenia; wreszcie - który nigdy się nie poddaje.
Ogromnym plusem jest piękne tło historyczne - rzetelnie przekazany kawał historii Rosji, a dla osób mniej obytych w temacie genialne przypisy autora, tłumaczące konkretny aspekt. Bardzo podobało mi się to, że autor niejednokrotnie zwracał się bezpośrednio do czytelnika, podpowiadał na co zwrócić uwagę, a czym nie należy zaprzątać sobie głowy.
Podsumowując - Dżentelmen w Moskwie to powieść, która bezspornie zasługuje na polecanie wszystkim znajomym i nieznajomym. To połączenie powieści obyczajowej oraz książki historycznej. I każdy z tych aspektów jest niezwykle dopracowany przez autora.
Uznanie należy się również pani tłumacz, bo dzięki niej historię czyta się niemal jednym tchem.
Gorąco polecam i dziękuję wydawnictwu Znak literanova!
PS. Dla mniej spostrzegawczych - wszystkie tytuły rozpoczynają się literą "A" ;)
Dane szczegółowe:
tłumaczenie: Anna Gralak
tytuł oryginału: A Gentelman in Moscow
data wydania: 27.09.2017
liczba stron: 560
wydawnictwo: Znak literanova
cena katalogowa: 49,90
moja ocena: 5/5

Komentarze
Prześlij komentarz