Dziewczyna z portretu - David Ebershoff



Dziewczyna z portretu to historia o miłości, która nie ma granic; o młodym małżeństwie, które musi stawić czoła niespodziewanym problemom; o przyjaźni, która nie ma względu na konwenanse.

Einar i Greta to młode małżeństwo dwóch artystów, malarzy. Poznali się, kiedy Greta była uczennicą, a Einar mistrzem. Początkowo rozdzieleni, żyjący swoim życiem, w końcu układają sobie wspólną przyszłość. Greta, która straciła już jednego męża, związek z Einarem tworzy niemal od podstaw. To ona uczy go czym jest wspólne życie, miłość, przyjaźń, a także jak w tym wspólnym życiu mieć miejsce na swoje pasje i samego siebie. Lili pojawia się w ich życiu niespodziewanie. Greta nie mogła się spodziewać, że jedna niewinna prośba zmieni ich życie o 180 stopni i nic już nie będzie takie samo. Nie spodziewała się, że Einar, który na jej prośbę stał się Lili, obudzi w sobie pragnienia, które nie dadzą o sobie zapomnieć.
Lili narodziła się w momencie, kiedy Einar dotknął pończoch, jedwabnej sukni z koronkowymi wstawkami, kiedy je poczuł na własnym ciele. Od tego momentu wszystko się zmieniło. 

Dziewczyna z portretu to tak naprawdę Lili, którą pierwsza zobaczyła Greta. To kobieta, która pod okiem Grety rodziła się w ciele Einara. Czytelnik poznaje niesamowitą historię przemiany Einara, narodzin Lili. Jest świadkiem bezgranicznej miłości, która momentami może przerażać, bo tak naprawdę jak można znieść fakt, że mąż nagle postanawia przestać być mężem i jedyne czego pragnie, to stać się kobietą - Lili Elbe. Z jednej strony jest to tragedia ich obojga, w pewnym sensie nawet porażka kobiecości Grety. Z drugiej jednak siła ogromnej miłości, która nie pozwala Grecie myśleć o sobie i pcha ją w pogmatwany świat przeżyć Lili. Bo chyba tylko prawdziwa miłość i przyjaźń może tłumaczyć zachowanie Grety, jej wsparcie, a także wycofanie w odpowiednich momentach. Czytający, jest świadkiem przemiany nie tylko duchowej, ale przede wszystkim fizycznej Einara w Lili. Mając na uwadze fakt, że opisane zdarzenia miały miejsce na początku XX wieku, cała część medyczna wydaje się wręcz nierealna. Coś, co we współczesnym świecie nie budzi aż takich kontrowersji, w tamtym czasie było tematem tabu, a nawet uważane za chorobę psychiczną (o czym świadczą postawy lekarzy, do których najpierw ze swoim "problemem" trafia Einar).

Nie jest to łatwa lektura. Budzi ona szereg uczuć, niekoniecznie pozytywnych. Bo co, gdybym to ja była na miejscu Grety? Czy byłabym taka wyrozumiała? Czy wspierałabym męża na ciężkiej drodze przemiany w kobietę? Czy potrafiłabym się cieszyć jego, a raczej jej szczęściem? Czy umiałabym siedzieć u jego boku, patrzeć na cierpienie po operacji i wiedzieć, że w momencie operacji mój mąż przestał istnieć i narodziła się nie do końca znana mi kobieta? Greta jest dla mnie postacią ciężką do zrozumienia. Bo z jednej strony zazdroszczę jej tego, jak zniosła przemianę Einara w Lili, a z drugiej nie rozumiem, dlaczego nigdy nie "tupnęła nogą", nie krzyknęła "hej! w tym małżeństwie jesteśmy razem. Każda decyzja, którą podejmujesz, ma wpływ także na mnie". 


Choć powieść Davida Ebershoffa inspirowana jest prawdziwymi postaciami - Einera i Gerdy Wegnerów - to jak sam autor zaznacza, byli oni tylko inspiracją do powstania tej historii. Całe tło jest wytworem wyobraźni autora. 

Dziewczyna z portretu na długo pozostanie w mojej pamięci, przede wszystkim ze względu na tematykę i niezwykle życiowy problem, z którym zapewne boryka się wielu ludzi. Powieść skonstruowana przez Davida Ebershoffa jest na tyle wciągająca, że jestem bardzo ciekawa filmu, który od 22. stycznia można oglądać na ekranach kin. Obym filmem się nie zawiodła. Bo książka jest naprawdę małym arcydziełem.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Znak Literanova za możliwość poznania Einara, Grety i Lili. 

Komentarze

  1. Piękny opis, przemyślany, książki nie czytałam (jeszcze) filmu tym bardziej nie oglądałam, zawsze jak mam możliwość wyboru kolejności to jest to najpierw książka a potem film, który zazwyczaj rozczarowuje.
    Pozdrawiam Li.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Film widziałam w zeszłym tygodniu i niestety, jak to zwykle bywa, książka jest duuuużo lepsza. Film zły nie jest, ale po przeczytaniu książki, pozostaje ogromny niedosyt. Dlatego polecam najpierw książkę, a później film :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

W pułapce - Magda Stachula

Moje serce w dwóch światach - Jojo Moyes

Powiem tylko raz - Lisa Gardner